Raport porucznika KOP ws. gminy Huszcza -1934 r.


GMINA HOSZCZA
POWIATU RÓWIEŃSKIEGO


Siedziba gminy Hoszcza mieści się w miasteczku tejże nazwy. Hoszcza, dawniej Huszcza, znana jest z kronik już w wieku XV. W roku 1495 edykt króla Władysława IV ustanawia tu jarmarki. Właścicielami Huszczy są naonczas książęta Hojscy, obrządku prawosławnego, mówiący po rusku. W 1570 r. liczy Huszcza 9 dymów i 60 ogrodników. Około roku 1600 Hawryło, książę Hojski, przyjmuje arianizm i zmienia imię na Gabryjel; w tych też latach zakłada on w Hoszczy zbór ariański, w którym wykładają głośni kaznodzieje Polacy, jak też i cudzoziemcy. Są dane, iż do szkoły tej uczęszczał, przybyły z Ostroga przyszły car, Dymitr Samozwaniec. Zbór ariański przetrwał do roku 1638. W roku tym umiera Gabryjel Hojski, Hoszcza zaś przechodzi w ręce Reginy Sołomereckiej, ostatniej z Hojskich. Jest ona gorliwą dyzunitką, zamyka zbór ariański, sprowadza z Kijowa mnichów i zakłada monaster św. Michała.

Mamy z tych czasów ciekawy dokument, w którym czytamy o bogactwie ówczesnym klucza hoszczańskiego; „miasteczko Hoszcza z zamkiem murowanym, siołem Terentjew, ze wszystkimi polami, lasami, budynkami, puszczą Sinińską, ze stawami, wodami, gonami bobrowymi, mytami, karczmami itp.” Hoszcza liczy w tym czasie już 150 dymów. Włada następnie Hoszczą do roku 1652 r. Adam Kisiel, wojewoda kijowski. W tym czasie parokrotnie zostaje zrabowana i spalona ona przez Kozaków i Tatarów. Po śmierci Adama Kisiela przechodzi Hoszcza w ręce Lenkiewiczów i pozostaje w nich do roku 1882. Ostatecznie mocno okrojony ośrodek zakupiony zostaje przez Rosjanina Isakowa i pozostaje w jego posiadaniu do odzyskania niepodległości Polski. Wtedy to ośrodek majątku zakupuje w roku 1925 Korpus Ochrony Pogranicza, resztę zaś Isakow parceluje pomiędzy miejscowych włościan i Czechów.

Obecna gmina Hoszcza położona jest wzdłuż szosy Równe – Korzec, 34 km na wschód od Równego w powiecie rówieńskim. Ogólny obszar ziemi wynosi 23.922 ha, według spisu ludności z 1931 r. ma 19.827 ludności. Od zachodu za granicę naturalną gmina ma rzekę Horyń, od południa tworzy częściowo granicę państwa z ZSRR. Poza tym graniczy z terenami gmin: Tuczyn, Międzyrzecz i Korzec. Cała gmina leży w pasie czarnoziemu, dlatego jej charakter jest prawie wyłącznie rolniczy, 93% ludności trudni się rolnictwem, zaledwie 5% handlem i przemysłem, a 2% innymi zawodami. Narodowościowo charakter gminy wyraża się następująco: Polaków 619, Rusinów (Ukraińców) 17.970, Czechów 136, Niemców 29, Rosjan 33, Żydów 1.019, i innych 1. Warsztaty rolne są przeważnie drobne 2–4 hektarowe, gospodarstw do 50 ha jest 6.434, ponad 50 ha – 16. Gmina, bogata ongiś w lasy, obecnie nie posiada ich prawie wcale; lasy musiały ustąpić urodzajnym polom uprawnym i łąkom.

Ośrodkiem handlowym gminy jest miasteczko Hoszcza, położone o dwa km od szosy, połączone jednak z nią drogą bitą, co umożliwia komunikację autobusową z Równem. Gospodarczo Hoszcza ciąży wyraźnie do Równego, miejsca zbytu produktów rolnych oraz źródła zakupu artykułów przemysłowych. Handel jednak nie korzysta z komunikacji motorowej na większą skalę, cały swój hurtowy obrót ze względu na taniość przewozi furmankami. Stanowi to dosyć poważne źródło dochodu małorolnej ludności Hoszczy. Komunikacja autobusowa obsługuje więc jedynie ruch pasażerski i pocztowy.

Największy wpływ na miejscowe warunki ekonomiczne wywiera garnizon KOP. Odbija się to na drożyźnie artykułów pierwszej potrzeby, drożyźnie mieszkań itp. Wpływa to naturalnie na podniesienie się stanu życiowego ludności miejscowej. Hoszcza rozbudowuje się. Rynek będący dawniej jednym wielkim trzęsawiskiem pokrył się brukiem, ulice również co rok pokrywają się twardą nawierzchnią. Niemały też wpływ wywiera wojsko na rozwój przemysłu miejscowego i rzemiosła, w pierwszym rzędzie na przemiał zboża i jego skup przez młyny, na powstanie fabryczki wód mineralnych itp.; rozwija się też rzeźnictwo, krawiectwo i stolarstwo dzięki obfitym zamówieniom i stałym dostawom dla wojska. Co środę odbywają się w Hoszczy targi.

Pomimo tego, że wojsku i obecnemu ustrojowi zawdzięcza Hoszcza swój dobrobyt, ma to miasteczko najgorszą opinię polityczną w całym powiecie rówieńskim, opinię najbardziej komunizującej osady. Źródło tego nastroju sięga jeszcze czasów przedwojennych. Już wtedy Hoszcza przysparzała niemało kłopotu. Przez Czudnicę, Hoszczę, Kurozwany, Rusywel, Paszuki i dalej na południowy wschód ciągnął się sławny złodziejsko-koniokradzki szlak. Obecnie na tym samym szlaku, a na dobrym podłożu, agitacja komunistyczna znajduje odpowiednie żerowisko. Odbija się to negatywnie na życiu społecznym całej gminy, stwarza trudności zasadnicze we wszystkich organizacjach działających na tym terenie i ze zrozumiałych powodów hamuje ich rozwój. Za przykład posłużyć może ostatnio rozwiązany chór ludowy w Czudnicy, chór znany, reprezentacyjny na cały Wołyń. Prowadził on pracę wywrotową.

Stan szkolnictwa nie daje rękojmi, iż stosunki te zmienią się wkrótce na lepsze i to nie ze względu na poziom tych szkół, lecz ze względu na niedostateczną ich organizację. Ogólna ilość szkół w gminie wynosi 18, wszystkie są utrakwistyczne, w tym jednak tylko jedna 7-klasowa, jedna 3-klasowa i trzy 2-klasowe, a reszta 1-klasówki. Dla zobrazowania jak niedostateczna jest organizacja tych szkół, daję wykaz porównawczo-statystyczny dzieci korzystających ze szkół i tych, co z braku miejsca korzystać z nich nie mogą i siłą rzeczy zasilają zastępy analfabetów. [...] Z wykazu tego wynika, że nie pobiera nauki 43% dzieci, a zaledwie 2 szkoły zapewniają całkowicie naukę w swoich rejonach. Stwierdzić jednak należy, że ludność tutejsza ma chęć do nauki i zrozumienie jej potrzeby.

Niemałą też gra rolę zdolność dzieci ukraińskich. Mam możność przytoczenia danych, zebranych przez p. Faliszewskiego, kierownika szkoły we wsi Kobyla, gminy koreckiej, który przeprowadził badania uwagi, pamięci i wyobraźni dzieci szkolnych. Uwagę badał metodą liczbową Bourdon’a, pamięć zaś metodami Chapared’a słuchową, wzrokową i wzrokowo-słuchowo-ruchową. Otrzymane przez niego wyniki są godne przytoczenia. Pamięć dzieci tutejszych jest lepsza aniżeli dzieci genewskich i moskiewskich (porównanie z badaniami Chapared’a i Nieczajewa), np. są przypadki 100% pamięci podanych piętnastu wyrazów. Uwagą dzieci tutejsze dorównują poziomowi uczniów szkół średnich Warszawy (wg badań dr Jotejkówny).

Badanie wyobraźni przeprowadzone było za pomocą pytania – co bym robił gdybym miał milion dolarów. Prawie wszystkie odpowiedzi zamknięte były w kręgu zainteresowań wiejsko-rolnych, zaledwie 7% objawiło chęć zdobycia zawodu pociągającego za sobą zmianę środowiska. Dzieci korzystające z nauczania, a szczególnie te, które uczęszczały do szkół o wyższej organizacji, nie zasilają zastępów powrotnych analfabetów. Daje się jednak ogromnie odczuć brak książki, a szczególnie dobrej książki w języku ukraińskim. Młodzież woli czytać po ukraińsku i czytać w ogóle chce. Danie więc dobrej i lojalnej książki ukraińskiej jest zagadnieniem kapitalnym. Biblioteczki winny być przydzielane do świetlic byłych wychowanków szkół powszechnych; nb. w gminie hoszczańskiej przy 18 szkołach są zaledwie 3 świetlice.

Konsekwencją niskiej organizacji szkół jest także to, że do szkół średnich i wyższych idzie jedynie młodzież z miasteczka Hoszcza (do szkół średnich 5 osób, do wyższych zaś 3, w tym 2 Ukraińców i 1 Żyd). Znamienne jest, że nauka w szkole zawodowej nie cieszy się tu należytym zrozumieniem. Istniejąca w powiecie rówieńskim męska szkoła rolnicza (niższa) przechodziła w zeszłym roku ciężki kryzys i sejmik poważnie się zastanawiał nad zamknięciem jej z braku frekwencji. Energiczna propaganda powiatowego Związku Młodzieży Wiejskiej zapewniła uczniów szkołę, co uratowało ją przed likwidacją.

Prowadzone obecnie przez szkolnictwo kursy dla dorosłych analfabetów robią dużo, nie stoją jednak w żadnym stosunku do zapotrzebowania. Na siedmiu takich kursach pobiera naukę 278 osób. Nie wszystkie więc szkoły podejmują tę pracę. Według statystyki liczba analfabetów w gminie wynosi 15%, cyfrę tę jednak należy uważać za bardzo optymistyczną. Jak już wyżej podałem, obecnie nie korzysta z nauczania 43% dzieci, a dawniej było przecież jeszcze gorzej. Niestety, zagadnienie to musi czekać na rozwiązanie w przyszłości, najlepsze chęci i największe wysiłki nauczycielstwa nic tu nie pomogą, a trzeba przyznać, że wysiłki te są ogromne. Na nauczycielstwie też opiera się przeważnie akcja PR [Przysposobienia Rolniczego], PW [Przysposobienia Wojskowego], pożarnictwo i spółdzielczość.

Rezultaty tego w gminie hoszczańskiej przedstawiają się następująco: na terenie gminy jest 10 oddziałów Ochotniczej Straży Pożarnej, 4 Spółdzielnie Kredytowe, 9 Handlowych (w Hoszczy 2 filje), 4 Kółka Rolnicze, 2 Koła Młodzieży Wiejskiej i 5 Zespołów PR. Poza tym jest 5 orkiestr ludowych i 1 chór. Nie tylko więc praca oświatowa, ale i w dużej mierze społeczna, opiera się na wsi na nauczycielstwie; jest ono od wszystkiego. Organizacje i urzędy, kierujące pracami społeczno-oświatowymi, jak sejmik, inspektorat szkolny OTO i KR, Związek Młodzieży Wiejskiej itp. wymagają od nauczycielstwa inicjatywy w każdej z tych gałęzi prac, nie dając – poza najbardziej ogólnikowymi wytycznymi – żadnych materiałów.

W rezultacie nauczyciel winien dokształcać się w tych wszystkich dziedzinach sam. Nie ma on na to ani czasu, ani nawet środków materialnych, książki bowiem i czasopisma, potrzebne do samokształcenia, musi sam zakupić lub zaprenumerować. Gdyby zaś każda z tych instytucji przyszła z planem rocznym, opracowanym w szczegółach, dosyłając co miesiąc gotowy materiał, ułatwiłoby to pracę na miejscu i ożywiłoby drobne komórki organizacyjne, które obecnie nędznie wegetują. Jak stwierdziłem, kółka rolnicze, koła młodzieży i szereg innych widniejących w ewidencjach organizacji zbiera się w dużej mierze jedynie na przyjazd instruktora, ale pracy stałej systematycznie nie prowadzi. Żyją te koła, do których częściej dojeżdża instruktor lub gdzie na miejscu jest wybitniejsza indywidualność.

Żadna z tych organizacji nie posiada na terenie gminy Hoszcza własnej świetlicy. „Świetlice” te mieszczą się w lokalach szkolnych, tj. w klasach; uczęszczają do nich byli wychowankowie tej szkoły, nb. nie zorganizowani w koła. Prowadzi je nauczyciel. Widziałem parę takich świetlic, byłem na zajęciach, sam nawet w jednej współpracuję, widzę jak nauczyciel, który cały dzień uczył, poprawiał zeszyty, robił wykazy, zestawienia... przychodząc do świetlicy pokierować nią nie jest wprost w stanie – jest przemęczony. Młodzież, pozostawiona na sobie, robi co chce i jak chce, najczęściej – jeżeli nie dostanie gier – gra w karty. Posiadającej zmysł gromadzki młodzieży nie trzeba zapraszać, sami się schodzą, trzeba tylko zorganizować im materiały i zajęcia.

Poruszałem tę sprawę z paru instruktorami OP [Oświaty Pozaszkolnej]. Odpowiedź, którą otrzymałem, jest nazbyt polska, w ujemnym tego słowa znaczeniu: „Chcemy pozostawić jak największą wolność indywidualną, a zresztą warunki w każdej wsi są inne, niech się praca sama tak układa jak może i potrafi w danym środowisku”. Odpowiedź dobra dla młodego eksperymentatora. Instruktor ten jednak pracuje w terenie już pięć lat. To samo zdanie słyszałem zresztą i od wojewódzkiego inspektora do spraw młodzieżowych i od prezesa OTO i KR. Wszędzie to samo: „Róbcie, co chcecie, co uważacie za dobre dla swego środowiska”. W rezultacie nie robi się nic lub za mało, a w dodatku zniechęca się nadmiernie przeciążonego nauczyciela. Szukałem przyczyn takiego postępowania – sądzę, że jest to podświadoma bojaźń nieudania się zakreślonej pracy, robi się tyle ile wyjdzie, nie zaś tyle, ile się zrobić postanowiło.

Akcja Związku Młodzieży Wiejskiej i Przysposobienia Rolniczego jest w położeniu o tyle dobrym, że ma bardzo ruchliwego instruktora powiatowego, który tę pracę wciąż ożywia częstymi przyjazdami, a finansuje akcję sejmik (w wyjątkowych wypadkach daje drobne sumy gmina). Gmina w ogóle jest w takim położeniu materialnym, że na nic nie ma funduszy. Szkolnictwo otrzymuje tylko na stróży i światło, zaś na pomoce naukowe i inne swoje potrzeby czerpie się środki z wpłacowego i dobrowolnych składek.

Do organizacji filantropijno-społecznych należy zaliczyć Rodzinę Wojskową przy baonie KOP „Hoszcza”. Najważniejszymi jej czynnościami wśród ludności cywilnej jest opieka nad najbiedniejszymi, dokarmianie i dostarczanie ciepłego ubrania dzieciom. Gdy zważymy możliwości wpływu KOP i jego wpływ obecny na prace społeczne i kulturalne wśród społeczeństwa, stwierdzić należy, że podobnie jak i w dziedzinie gospodarczej ma on tu ważkie słowo do powiedzenia. Praca ta jednak podejmowana jest raczej indywidualnie przez jednostki bliskie pracy społecznej, mające, że się tak wyrażę, „żyłkę społeczną”. Jednostki takie znajdują się. Masowo wpływa się na ludność także np. na obchodach patriotycznych, szczególnie letnich i to nie przez słowo, lecz przez uczestnictwo wspólne w zabawie, przez spędzanie dnia razem w atmosferze braterskiej, że użyję wyrażenia – „oswajając się” nawzajem. W tegorocznych ćwiczeniach wojska były już tego pozytywne rezultaty – nie było skargi na żołnierzy ze strony ludności cywilnej, przeciwnie zaś – twierdziła ona, iż po raz pierwszy widziała takie dobre wojsko. Wyniku tego można sobie powinszować.

Na ogół można stwierdzić, że praca kulturalno-oświatowa spotyka się z dwiema zasadniczymi przeszkodami w tej gminie, a mianowicie: zbyt silną agitacją wywrotową, trafiającą na podatny grunt i z nieumiejętnością podejścia organizacyjnego naszych instytucji kierowniczych w tej dziedzinie.

Twierdzeniem tym nie zaprzeczam ciągłego, lecz zbyt, zdaniem moim, wolnego postępu.

porucznik Tadeusz Pietrzkiewicz
Baon KOP Hoszcza
  1. W pierwszej połowie lat trzydziestych, na polecenie władz zwierzchnich oficerowie oświatowi (instruktorzy oświaty KOP) sporządzili raporty o stanie 18 gmin pogranicznych, w których stacjonowały bataliony KOP. Na podstawie tych raportów Oddział Wychowania Żołnierza Dowództwa KOP sporządził studium "Stosunki społeczno-oświatowe w 18 gminach na pograniczu Litwy, Łotwy i ZSRR w ciągu ostatnich 5 lat, Warszawa 1935." - CA MSWiA. - Kresy w oczach oficerów KOP, oprac. Jan Widacki, Katowice 2005.