Przedmowa

Ród Wadowskich Pietrz­kiewiczów pochodzi z Wielkiego Księstwa Litewskiego. Już w XVI wieku, za panowania, a prawdopodobnie również z nadania króla Zygmunta I Starego Jagiellończyka posiadał dobra Wadwy (lit. Vaduvos), położone nad rzeczką Wadwą, na południe od miasteczka Skopiszki (lit. Skapiškis). W czasach pierwszej Rzeczypospolitej Wadwy należały w parafii skopiskiej, w powiecie wiłkomierskim województwa wileńskiego. Od tych dóbr nasi przodkowie przyjęli przydomek "Wadowski".

Za protoplastę rodu Wadowskich Pietrz­kiewiczów należy uznać Urbana, o istnieniu którego wiemy z aktu darowizny dla jego syna Piotra na folwark Radkowszczyzna w Wadwach, wystawionego w Wilnie w dniu św. Szczepana, (tj. 26. XII) 1532 r. przez braci Hryca i Mikołaja Butkiewiczów herbu Trzaska szwagrowi Piotrowi Urbanowiczowi i jego żonie Katarzynie z Butkiewiczów.

Skąd pochodzili Urban i Piotr - nie wiadomo. Nazwisko początkowo pisane Pietrkiewicz, czasem Pietrykowicz, z czasem Pietrz­kiewicz, to zapewne patronimik od imienia Piotr. Zapisywane w języku starosłowiańskim, urzędowym języku Wielkiego Księstwa Litewskiego nie może przesądzać o naszym pochodzeniu. Jednak analizując imiona nadawane Pietrz­kiewiczom, wśród których brak imion litewskiego lub ruskiego pochodzenia, a są one albo bibilijne (Piotr, Gabriel, Samuel) albo typowo polskie (Wojciech, Władysław, Stanisław) można tylko domniemywać, że Urban i Piotr byli przybyszami z Polski.

Piotr miał syna Wojciecha i wnuków Krzysztofa oraz Samuela. Ci wnukowie Piotra w XVII wieku zapoczątkowali dwie linie rodu: Krzysztof linię starszą, a Samuel linię młodszą. Potomkowie Krzysztofa żyli w Wadwach niemal do końca XVIII w., kiedy to wyprzedali swoje Wadwy w obce ręce. Natomiast potomkowie Samuela z czasem osiedli w Pomuszu koło Wiłkomierza (lit. Ukmergė) i doszli do majątku (w spisie miejscowości parafii kowarskiej z 1744 r. pojawiła się nawet miejscowość Pietrz­kiewicze) i tytułów, lecz w połowie XIX wieku ich linia wygasła.

Po trzecim rozbiorze Rzeczypospolitej w 1795 roku Litwa znalazła się pod rosyjskim zaborem. Zgodnie z obowiązującym w Rosji prawem nasi przodkowie - aby zachować przywileje szlacheckie - zostali zmuszeni do przedłożenia przed gubernialną deputacją szlachecką w Wilnie dokumentów poświadczających ich szlacheckie pochodzenie. Rezolucją z 18 grudnia 1806 roku Wileńska Szlachecka Deputacja Wywodowa zaakceptowała przedłożone przez Pietrz­kiewiczów dokumenty i uznała ich za rodowitą i starożytna szlachtę polską. Rezolucja ta została ostatecznie zatwierdzona ukazem Departamentu Heroldii nr 11823 z 10 września 1840 roku.

Proces legitymacji wymagał nakładów finansowych. Zebranie niezbędnych informacji i sporządzenie wniosku do Deputacji Wywodowej musiało niemało kosztować. Przypuszczam, że głównym sponsorem procesu wywodowego Pietrz­kiewiczów był Adam-Jan Pietrz­kiewicz z Adampola, były sędzia Trybunału Głównego Wlk. Księstwa Litewskiego, gdyż wywód rozpoczyna się od jego gałęzi rodu, tj. od Samuela, pomimo że jest to linia młodsza, a on sam jest wymieniony jako pierwszy z tych, którym Wileńska Deputacja Szlachecka uznała szlachectwo w 1806 roku.

W preambule wywodu szlachectwa Pietrz­kiewiczów z 1806 roku dowodzi się pochodzenia rodu od Pietryka (Patirga), zapomnianego najstarszego syna Kiejstuta, Wielkiego Księcia Litewskiego, powołując się m.in. na kronikarzy Ewarysta Korupatnickiego, Marcina Bielskiego i Macieja Stryjkowskiego. Jednakże informacja ta nie znajduje potwierdzenia w źródłach. Książęce pochodzenie Pietrz­kiewiczów od Giedymino­wiczów należy potraktować jako bajkę, spreparowaną dla podniesienia splendoru rodu w oczach carskich czynowników.

Wywód szlachectwa z 1806 r., którego kopie znajdują się w archiwach w Wilnie i St. Petersburgu jest bez wątpienia bezcennym dokumentem. Należy jednak zaznaczyć, iż wywód nie jest historią całego rodu, gdyż nie to było celem autora lub autorów. Wywód to historia maksymalnie uproszczona, ograniczona do osób których przynależność do rodu dało się bezspornie udowodnić. Z tego powodu pominięto dziesiątki osób, zwłaszcza tak licznie występujące w metrykach Pietrz­kiewicz­ówny na wydaniu, także kilka innych udokumentowanych osób, przez zapomnienie lub z innych powodów. Niemniej, jak na drobną, zaściankową szlachtę nasz wywód jest całkiem okazały.

Po roku 1806 w dokumentach deputacji wywodowych i Heroldii - z nielicznymi wyjątkami - brak jest śladu o większości z wylegitymowanych w 1806 roku Pietrz­kiewiczach. Niewykluczone, że wielu z nich wzięło udział w tragicznej w skutkach wyprawie Napoleona na Moskwę, z której nie wrócili. Dokumenty do których dotarłem, wydawane na terenie Cesarstwa rosyjskiego w ciągu całego XIX wieku dotyczą niemal wyłącznie dwóch linii: potomków Antoniego-Trojana (Kirkucie, Bokony, Żyżmy) oraz potomków Józefa-Kazimierza z Grzymałowszczyzny, którzy w połowie XIX w. dali początek kilku nowym gałęziom rodu na Litwie (Piotrowszczyzna, Tryszki, Cytowiany), w Królestwie Polskim, w Galicji i w Rosji.

W Polsce, także w Ameryce żyje bardzo liczne grono osób noszących nazwisko Pietrz­kiewicz. Pod koniec lat 90-tych XX w. podjąłem próbę ustalenia, czy i jakie mamy wspólne korzenie. Niestety, z kilkudziesięciu żyjących wówczas Pietrz­kiewiczów tylko trzy osoby wykazały zainteresowanie tematem, ale to wystarczyło, żeby ustalić, że pod Sanokiem, w Zarszynie Pietrz­kiewicze żyli już na początku XIX w. Więcej zainteresowania wykazali Pietrz­kiewicze zza oceanu, lecz z racji odległości i upływu czasu nie wiele mogli pomóc. Tak więc sprawa ustalenia, czy i jakie pokrewieństwo istnieje między litewskimi i małopolskimi Pietrz­kiewiczami czeka na swoje wyjaśnienie.

Przedstawione na tej stronie informacje są efektem poszukiwań rozpoczętych w 1994 roku praktycznie od zera. Zapewne nigdy bym ich nie rozpoczął, gdyby nie moi wujowie, Jan i Jerzy Urbańczykowie: pierwszy zaraził mnie pasją do historii, drugi swoim przykładem zainspirował do działania. Moje poszukiwania rodzinnych korzeni nie byłyby też możliwe bez mojego stryja, Jerzego-Lecha Pietrz­kiewicza, którego wsparcie finansowe pod koniec lat 90. XX wieku umożliwiło mi korzystanie z bardzo kosztownych usług archiwów rosyjskich i litewskich. Osobne podziękowania należą się mojej żonie, Hannie, za jej cierpliwość i wyrozumiałość dla mojego dość kosztownego hobby.
Andrzej L. Wadowski Pietrz­kiewicz